bielsko.info - świeże spojrzenie na miasto bielsko.info

świeże spojrzenie na miasto

Najpopularniejsze

  • 30 lipca 2018
  • wyświetleń: 56912

Terroryści wysadzili blok na Sarnim Stoku? Tajemniczy list krąży w sieci

Dziś w godzinach popołudniowych do naszej redakcji trafiła niepokojąca wiadomość. Ludzie podający się za "Podziemną organizację obronną Brygada Wschód” grożą, że jeśli deweloper nie wycofa się z inwestycji, dokonają kolejnych zamachów na nowo powstające obiekty w rejonie osiedla Sarni Stok.

sarni stok, osiedle
Katastrofa budowlana na os. Sarni Stok z lotu ptaka · fot.


„Brygada Wschód” zwraca się do dewelopera „ DVL Group Progres” z żądaniem opuszczenia „Sarniego Stoku”! Do 6 sierpnia macie wstrzymać roboty i wydać oświadczenie o akceptacji tych warunków! Do 31 października pozostałe bloki, które wciąż stoją, mają zostać rozebrane, plac budowy uprzątnięty, ogrodzenia zdjęte, a Wy macie opuścić tę ziemię! A za kilka lat, znów wyrośnie tam las, tak jak było kiedyś - przeczytać można w liście podziemnej organizacji obronnej „Brygada Wschód”.

Sprawą wybuchu i poniższej wiadomości zajmuje się bielska policja. Tajemnicza wiadomość została rozesłana do lokalnych dzienników i kilku organizacji zajmujących się ochroną środowiska. Przypomnijmy, że w nocy z 16 na 17 lipca, około godziny 3.40, na terenie budowy osiedla Sarni Stok w Bielsku-Białej zawalił się trzykondygnacyjny budynek wielorodzinny. Z informacji uzyskanych od okolicznych mieszkańców wynikało, że były słyszalne dwa wybuchy. W budynku nie było jednak żadnych instalacji - blok był w stanie surowym otwartym. Jeszcze tego samego dnia policja potwierdziła informację o eksplozji. Szczegółowo tę sprawę opisywaliśmy w artykule: [WIDEO, ZDJĘCIA] Na osiedlu Sarni Stok zawalił się blok! Była eksplozja

Kilka miesięcy wcześniej, na tej samej budowie nieznany sprawca podpalił sprzęt budowlany. Obok koparki znaleziono wtedy kartkę z informacją: "Odejdźcie stąd! Zostawcie te ziemie w spokoju! To pierwsze i ostatnie ostrzeżenie!". O sprawie pisaliśmy w artykule: Ktoś podpalił koparki. Nagroda za wskazanie podpalacza.


Wybuch na Sarnim Stoku - 17.07.2018
Wybuch doszczętnie zniszczył cześć nowo powstającego budynku wielorodzinnego · fot.


Pełna treść wiadomości

Bielsko-Biała 30.07.2018 r.

Dot.: Wybuchów butli z gazem, które miały miejsce nad ranem 17 lipca,
na budowie w Bielsku-Białej, i w wyniku których zawalił się budowany
blok

O sprawie informowały wszystkie lokalne media oraz większość
dzienników ogólnokrajowych. Pragnę w tym liście wytłumaczyć jakie
są przyczyny całego zajścia oraz przedstawić stanowisko osób,
które stoją za tą sprawą. Niniejszą wiadomość otrzymują
przedstawiciele organizacji pozarządowych, mediów oraz instytucji
publicznych.

Prawdziwa istota problemu

Pod koniec 2015 roku, obok osiedla „Sarni Stok” w Bielsku-Białej, w
spokojnej, malowniczej okolicy z rozległymi obszarami łąk i lasów
pojawił się nieproszony gość. Deweloper „DVL Group Progres”
rozpoczął, na pobliskim terenie zielonym, budowę apartamentowca.
Okoliczni mieszkańcy narzekali jak zwykle, ale nikt nie zebrał się,
by skutecznie zaprotestować. Ludzie łudzili się, że jeden blok
naszej okolicy istotnie nie umniejszy. Mylili się. Rok później, na
sąsiedniej, rozległej łące, deweloper rozpoczął budowę kolejnego
bloku. Mechanizm reakcji mieszkańców był taki sam. Najpierw złość,
potem bezradność, w końcu pogodzenie się z tym, przeciwko czemu
nikomu nie chciało się zdecydowanie wystąpić. Pod koniec 2017 roku,
rozzuchwalony brakiem sprzeciwu deweloper, na niedalekim, tym razem już
na naprawdę olbrzymim obszarze zieleni, rozpoczął budowę aż trzech,
ogromnych, dwukrotnie większych od poprzednich, apartamentowców. Co
gorsza, w ciągu następnych miesięcy ten nowy plac budowy poszerzył
się jeszcze dwukrotnie, w sumie pochłaniając teren ok.
dwunastokrotnie większy, od bloków z 2015, czy 2016 roku. Spychacze
przeorały pokaźną łąkę i spory obszar młodego lasu, docierając
głęboko w środek dziczy.

Widziałam to na własne oczy. To było potworne! Nie zrobili tego
ludzie, lecz jakieś dziwne bestie. Ludzie kochający ziemię tak nie
postępują. Oni chcą ją posiąść, ale jej nie kochają.

Deweloperzy, jak międzynarodowe korporacje, niszczą przyrodę i
żerują na słabszych i biedniejszych. Jedyną wartością, jaką
wielbią, jest pieniądz. Dla niego nie cofną się przed niczym! Są
wiecznie nienasyceni. Ludzie już zajmują znacznie za dużo miejsca,
lecz oni wciąż chcą zagrabiać więcej. Przestaną dopiero, gdy
wytną ostatnie drzewo i wypędzą ostatnie zwierzęta z ich naturalnego
domu.

W dzisiejszym społeczeństwie, uzależnienie od zysku jest akceptowane
i szanowane. „Każdy ma swoje wyznaczone miejsce.” - twierdzą ci,
którzy dorabiają się na cudzej krzywdzie. Tworzą zamknięte getta,
by odgrodzić się od świata, który zniszczyli. Zrównają z ziemią
wszystko pod kolejne osiedla i parkingi. Lecz tylko w chorym, rządzonym
przez pieniądz świecie można nadal twierdzić, że to są zdrowi
ludzie. Ci szaleńcy twierdzą, że są normalni.

Deweloper z Bielska-Białej uważa sabotażystów z jego budowy za
psychopatów. Lecz to nie ci partyzanci są psychopatami. Prawdziwi
psychopaci niszczą i zatruwają ziemię, a świat dookoła umiera.
Porządni ludzie narzekają, że wszystko jest nie tak, ale zazwyczaj
tylko biernie patrzą z boku.

Bywa, że nieliczni zapaleńcy próbują stawić opór korupcji i
upadkowi wartości. Ale to walka Dawida z Goliatem. Bo to łajdacy
zwykle są ponad prawem. Dlatego to oni wygrywają.

Ale dość tego! Minął czas wyciszania problemu. Nadszedł czas
konsekwencji. Bywa, że w dobrej sprawie musimy się uciec do pirackich
metod. W wtedy to piractwo staje się dobrą sprawą. Nie nasze
umiejętności świadczą o nas, lecz dojrzałe decyzje. A nawet
człowiek mały jest zdolny do największych czynów.

Ludzie, którzy podłożyli butle z gazem, by zatrzymać tą obłąkaną
budowę powinni dziś być bohaterami, a tymczasem muszą ukrywać się
jak przestępcy. Podczas gdy skorumpowani pseudobiznesmeni nie muszą
się przed nikim ukrywać. Nierzadko podziwia się ich i naśladuje.
Czas powstrzymać te paranoję!

Szereg okoliczności sprawił, że właśnie w Bielsku-Białej, w jednej
z północnych dzielnic tego miasta zawiązała się grupa wojowników,
zdolna zatrzymać armię barbarzyńców. Obronią ten skrawek ziemi
przed ich szponami. Właśnie tutaj, na zboczach „Sarniego Stoku”
deweloperskich zbrodniarzy czeka zagłada! Niech to będzie przykład na
wszystkich. Przykład tego, czego może dokonać garstka dzielnych
ludzi, jeśli sprzeciwi się chciwości i korupcji.

Polacy! Razem jesteście zdolni pokonać każdych nikczemników! Nie
musicie podkładać bomb. Wystarczy, że się zjednoczycie. I że
przestaniecie w końcu tolerować niegodziwców, którzy nie szanują
matki ziemi, i co za tym idzie, nie szanują także i Was. A ci z Was,
którzy dotychczas stali po stronie zepsutych ludzi, niech zawrócą z
tej drogi, póki jeszcze nie jest na to za późno.

„W Gdyni dzieje się podobnie. Niedługo wytną każde drzewo i
zaleją betonem każdy wolny skrawek ziemi. (red.)” - pisze jeden z
internautów, wypowiadając się o wydarzeniach w Bielsku-Białej.

„To samo należy zrobić z zamkiem w Puszczy Noteckiej!” -
wskazuje inny.

„Czyżby zaczęła się wojna mieszkańców „Sarniego Stoku” z
mafią deweloperską? Skoro skorumpowani urzędnicy nie są w stanie ich
obronić.” - sugeruje kolejny komentator.

Ma rację. Tej wojny nie można uniknąć. Można ją tylko odwlekać w
nieskończoność, dając deweloperom wolną rękę. Lecz za 50 lat nie
będzie już czego ratować. Zniszczą całą ziemię i zostawią po
sobie betonową pustynię. Dlatego naszym obowiązkiem jest działać
właśnie teraz!

Jeśli deweloper „DVL Group Progres” nie odejdzie z „Sarniego
Stoku”, pewnego dnia lub pewnej nocy huki zagrzmocą jeszcze
głośniej, niż ostatnio! Te dźwięki to odgłosy sprzeciwu wobec
zła. Lecz kiedy opadnie kurz i wstanie nowy dzień, tym czystszym
rozbłyśnie światłem. Za naszymi oknami znów będzie rósł las, a
pod naszymi domami nie będzie już koparek ani spychaczy.

„Każda pora jest dobra żeby przeciwstawić się draniom. Nawet
jeśli są wpływowi.” - autor nieznany.

„DVL Group Progres” - deweloper amator i deweloper oszut

Pragnę także przestrzec obecne i potencjalne ofiary dewelopera z
Bielska-Białej.

Pod koniec 2017 roku, na nowym, wielkim placu budowy pojawili się
tajemniczy, dobrzy ludzie. Podpalili koparki i zostawili kartkę z
ostrzeżeniem dla dewelopera, że ma już zostawić „Sarni Stok” w
spokoju. Policja na szczęście nie zatrzymała tych dzielnych
partyzantów. Nawet my dziś nie wiemy, kim oni są.

Pozornie tamta akcja nie przyniosła żadnego skutku. Lecz obudziła
drzemiącą w tej ziemi siłę. Zrozumieliśmy, że są jeszcze na tym
świecie herosi, nie siedzący z założonymi rękami, jak inni i gotowi
stawić opór barbarzyńcom. Wtedy zawiązała się „Brygada
Wschód”, która postanowiła kontynuować walkę z nie ustępującym,
mimo ostrzeżenia, deweloperem.

Nie jest tutaj istotne, jak nieprofesjonalnie zabezpieczony był teren
budowy i jakim banałem było podłożenie tych butli z gazem. Nawet
dzieciaki z podstawówki praktycznie dałyby radę. Wspominam o tym
jednak, ponieważ chcę wyjaśnić inną, znacznie ważniejszą rzecz.

„Brygada Wschód”, szykując się do dywersji, obserwowała
wcześniej teren budowy. Lecz nawet ci twardzi ludzie przeżyli małe
załamanie, gdy ujrzeli, co tak naprawdę się tam działo. Okazało
się, że większość pracujących tam robotników to sprzedajne
półgłówki (bez obrazy, ale nie da się inaczej ich nazwać),
przychodzący na tę budowę, by mieć pieniądze na alkohol i papierosy
(choć nie krytykuję normalnych ludzi pijących ani palących) i gotowi
donosić na swoich kolegów. „Brygada” nawiązała kontakt z jednym
z nich. Opowiedział on, jak wygląda ta budowa od środka. Byle jak,
byle szybko. Łamanie podstawowych norm jest na porządku dziennym. Ta
budowa to jedno wielkie nieporozumienie. „Brygada” postanowiła,
zamiast prawdziwych ładunków użyć jedynie zwykłych butli gazowych o
znacznie mniejszej mocy, adekwatnej do poziomu amatorszczyzny, jaką
trąciła ta cała niby budowa. Moc wybuchów słabych butli, jak dla
tych kruchych konstrukcji, okazała się i tak za duża.

Akcja z butlami gazowymi z 17 lipca nie była akcją dywersyjną. To
był, a właściwie miał być, mały sabotaż. Wybuchy butli miały za
zadanie rozerwać parę kawałków ścian i co najwyżej, nieznacznie
naruszyć konstrukcje budynków. Miało to przekonać dewelopera i jego
tępych parobków, że żarty się skończyły i miało zmusić ich, by
sami dokończyli robotę i w sposób nadzorowany, wyburzyli swoje
betonowe straszydła. Zawalenie się jednego z budynków, było dla nas
całkowitym zaskoczeniem.

Wybuch butli z gazem NIE MIAŁ PRAWA ZAWALIĆ trzypiętrowego bloku o
żelbetowych fundamentach, w obrębie których została ona umieszczona.
To absurd! Nigdy w Polsce nie miało coś takiego miejsca. Wybuchy butli
z gazem są co najwyżej w stanie rozerwać ścianę, o ile ta nie jest
z żelbetonu. Nawet stare budynki od wybuchu butli, nigdy same się nie
walą.

„Haha, butla z gazem miałaby zawalić murowany dom? (red.).” -
szydzi jeden internauta.

„To badziewie po prostu zapadło się pod swoim ciężarem (red.).”
- sugeruje inny.

„To ma być dobre budownictwo? Jedna butla i budynek leży (red.).”
- stwierdza kolejny.

Dlatego zwracamy się do mieszkańców dwóch pierwszych
apartamentowców (tylko z nazwy), które deweloper już oddał do
użytku. Dla własnego dobra powołacie NIEZALEŻNYCH ekspertów z
zakresu budownictwa i konstrukcji budynków! W Waszych blokach mogą
być bowiem podobne wady budowlane, zagrażające życiu i zdrowiu. A
póki deweloper jeszcze nie upadł, może uda się Wam odzyskać
chociaż część odszkodowań. Ponadto uspakajam, że ponieważ Wasze
bloki oddano do użytku, zanim deweloper dostał ostrzeżenia, dla
„Brygady Wschód” nie jesteście wrogami. Waszym wrogiem, jak i
wrogiem nasz wszystkich, jest tylko i wyłącznie Wasz deweloper.

Nie profesjonalizm dewelopera „DVL Group Progres” powala na łopatki
nawet i dziś. „Spółka może rozpocząć działania porządkowe, a
dalsze prace związane z postępem inwestycji mogą przebiegać zgodnie
z realizowanym harmonogramem.” - oświadczył ten kłamca. Próbuje
wyciągnąć pieniądze od kolejnych naiwniaków, którzy kupią te
lepianki, walące się od lekkiego podmuchu, a wyglądające ładnie
tylko z wierzchu i tylko na papierze. Liczy też, że policja aresztuje
sabotażystów. Życzymy policji powodzenia! Nie pomoże tu jednak ani
policja, ani Rutkowski, ani nawet sam Papież! Bo do tej deweloperskiej
mafii wciąż nie dociera, że siła ich pieniędzy skończyła się
wraz z tym, jak zaczęła się nasza jedność!

Działania dewelopera „DVL Group Progres” są niestety
najczarniejszym z możliwych przykładów tego, jak funkcjonuje ta, w
większości, skorumpowana branża.

Pseudodeweloper z Bielska-Białej nie uchroni swych amatorskich
konstrukcji przed kolejną, próbą wytrzymałości! W razie
ostateczności „Brygada Wschód” sięgnie po wszelkie, konieczne
środki, aby wypędzić go z „Sarniego Stoku”. Możemy przekonać
się, kto kogo zmiecie z powierzchni ziemi! Mimo monitoringu i
całodobowej ochrony ci amatorzy nie uchronili swojego pomylonego placu
budowy przed dziecinnie prostą akcją, i tym bardziej nie uchronią go
w przyszłości! Bo ludzie z „Brygady Wchód”, w przeciwieństwie do
nich, nie są amatorami i „nie rzucają słów na wiatr”. Ten
deweloper tylko potrafi kłamać, że nad wszystkim panuje. Nic więcej.

Wolelibyśmy jednak uniknąć przemocy, póki nikomu nic poważnego się
nie stało. Bo szanujemy każde życie, nawet tych upadłych ludzi.
Przemoc i bezprawie są argumentami tych degeneratów. Lecz jeśli sami
nie zostawią w spokoju naszej lokalnej ojczyzny, na ich bezprawie
„Brygada Wschód” odpowie prawem! Prawem tej ziemi i mieszkających
na niej ludzi i zwierząt. Prawem do życia i prawem do odrobiny
zieleni.

„Brygada Wschód” zwraca się do dewelopera „ DVL Group Progres”
z żądaniem opuszczenia „Sarniego Stoku”! Do 6 sierpnia macie
wstrzymać roboty i wydać oświadczenie o akceptacji tych warunków! Do
31 października pozostałe bloki, które wciąż stoją, mają zostać
rozebrane, plac budowy uprzątnięty, ogrodzenia zdjęte, a Wy macie
opuścić tę ziemię! A za kilka lat, znów wyrośnie tam las, tak jak
było kiedyś.

Jeśli deweloper znów nie posłucha ludzi, przemawiających w imieniu
wszystkich mieszkańców „Sarniego Stoku” i usiłuje dokończyć
swoją amatorską budowę, niech nikomu nie strzeli do głowy, aby
kupować jego nowe mieszkania! Bloki te powstają bezprawnie i nawet
gdyby zostały ukończone, i tak będą wyburzone, czy to za zgodą
dewelopera, czy bez niej! Niech pod żadnym pozorem nikt nie próbuje
tam przebywać (chyba, że w celu rozbiórki), bo „Brygada Wschód”
nie będzie przejmować się łotrami, którzy zatruli okoliczną
ziemię lub wtórują barbarzyńcom. Jeśli coś im się stanie, prosimy
nie mieć pretensji do nas, a do nich, bo to oni chcą usilnie
zniszczyć naszą lokalną ojczyznę. Tam jest miejsce lasu, i nikt nie
miał i nie ma prawa wchodzić tam z butami! A jeśli ktoś już kupił
wirtualne mieszkanie na papierze, niech natychmiast żąda rozwiązania
umowy, albowiem deweloper, by Was oszukać, zapewne zataił przed Wami
fakt, że pod koniec 2017 r. został „wyproszony” z „Sarniego
Stoku”, i że skończyło tu się dla niego miejsce. Teraz niech sam
odpowiada za to, co narobił. Przykre jest to, że strażacy i inne
służby muszą potem babrać się w tym jego gruzowisku, jak ostatnio.

„Sarni Stok” ma więcej obrońców, o których warto jeszcze raz
wspomnieć. Pozdrawiamy serdecznie partyzantów - podpalaczy koparek,
sprzed pół roku! To wy zrobiliście pierwszy krok, choć mało kto
wtedy rozumiał, co jest grane. Dziękujemy Wam bohaterowie! My
zrobiliśmy więc krok drugi. A trzeci, gdyby zaszła taka
konieczność, być może zrobimy wszyscy dobrzy ludzie razem! A po
barbarzyńcach nie pozostanie kamień na kamieniu!

Nie występujemy tylko w imieniu rdzennych mieszkańców "Sarniego
Stoku". Występujemy także w imieniu tych, którym źli ludzie nie
dają prawa głosu. W imieniu zwierząt, które tam żyją i w imieniu
całej przyrody!

„Sarni Stok” i jego okolice od dziś pod ochroną

Płoty, które ogradzają grunty położone na północ od bloków
budowanych przez dewelopera od 2015 i 2016 roku, także mają zostać
rozebrane! Tam również ma wrócić naturalna łąka, którą skoszono.
Z rejestru ksiąg wieczystych mamy informacje o każdym gruncie na
wzgórzu „Trzy Lipki”. Jeśli ktokolwiek sprzeda jakikolwiek
okoliczny teren potencjalnemu inwestorowi, ten w naszych oczach, będzie
odpowiadać za działania przeciw przyrodzie, jakich spróbuje się on
tam dopuścić.

Każdy może dziś kupić mieszkanie lub dom na wzgórzu „Trzy
Lipki”, jeśli już go postawiono i każdy może podziwiać tutejszą
przyrodą. Lecz każdy, kto tutaj mieszka, ma obowiązek szanować tę
ziemię oraz jej lasy, łąki i żyjące tutaj zwierzęta. A każdy, kto
nie szanuje życia tej ziemi, nie ma prawa tutaj żyć!

Nie interesują nas zyski ludzi, którzy wypaczyli prawo własności i
handlują ziemią, by wzbogacić się na jej zniszczeniu. Tak zwane,
miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego ustanowili, w
większości skorumpowani radni, nie liczący się z dobrem
dotychczasowych mieszkańców, ani z dobrem przyrody. Wzgórze „Trzy
Lipki” już dawno przekroczyło limit zabudowy, jaki jest w stanie
przyjąć. Dlatego to teraz my ustanawiamy prawdziwy plan
zagospodarowania przestrzennego dla okolic „Sarniego Stoku”, który
dołączam na końcu tego e-maila oraz w załączniku w formie zdjęcia
(z góry przepraszam, że nie w pliku .doc lub .pdf, jednak policyjny
informatyk mógłby na podstawie właściwości takiego pliku namierzyć
komputer, na którym plik taki powstał).

Pragnę wyjaśnić, że nie jesteśmy wrogami deweloperów. Jesteśmy
wrogami barbarzyńców. Bo deweloper, który buduje osiedle na obszarze
zurbanizowanym, lub na terenie wyburzanych uprzednio, starych budowli,
nie naruszając w ten sposób ładu przestrzennego i nie niszcząc
przyrody, nie jest dziś wrogiem matki ziemi.

W niniejszym liście nie grozę nikomu! Informuję tylko, co zrobią
dobrzy ludzie, jeśli źli ludzie nie przestaną zatruwać naszej
okolicy. Ponadto pragnę podkreślić, że choć sama nie należę do
„Brygady Wschód”, będąc jedynie jej łączniczką z Wami,
gwarantuję Wam, że ci ludzie nie są niebezpieczni. Niebezpieczni są
najeźdźcy, którzy przychodzą niszczyć nasze lasy i łąki. Ludzie z
„Brygady Wschód” są mniej groźni, niż najłagodniejszy spośród
Was, czytających ten list. Są jedynie zabójczo groźni dla tych,
którzy dla pieniędzy gotowi są sprzedać własną ziemię, i własną
matkę.

„Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko
chorego społeczeństwa.” - Mahatma Gandhi

Z upoważnienia podziemnej organizacji obronnej „Brygada Wschód”

List, zredagowała i rozesłała, łączniczka „Pocahontas”

PS: Proszę, w miarę możliwości, o upublicznienie niniejszej
wiadomości i Aktu Proklamacji.

PS 2: Po przeczytaniu powyższej wiadomości proszę ją skopiować oraz
trwale usunąć, wraz z adresem e-mail nadawcy. Nie ujawnienie tegoż
adresu e-mail, bądź ujawnienie go możliwie najpóźniej,
uniemożliwi, lub znacznie utrudni policji namierzenie komputera
źródłowego (policja i deweloper otrzymają powyższą wiadomość
wyłącznie pocztą tradycyjną). Na podstawie prawa prasowego mają
państwo prawo, bez narażania się na odpowiedzialność karną, nie
ujawniać źródła uzyskanych informacji.

PS 3: Bardzo przepraszam Państwa za ewentualny niepoprawny format
tekstu w niniejszej wiadomości e-mail (tj. czcionka, akapity etc.).
Wynika to z mocno ograniczonych opcji edytorskich urządzenia, z
którego ją rozesłałam. Jednak tylko dzięki wykorzystaniu właśnie
tego urządzenia mogę uniknąć jego namierzenia.

PS 4: W razie potrzeby kontaktu, proszę pisać na adres: [do wiadomości redakcji]

sid / bielsko.info

REKLAMA

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.